Smog Wawelski a sprawa polska

15 lutego 2018

Prawdziwym hitem w tzw. przekazie meRdialnym obecnego sezonu jesienno-zimowego jest straszenie gawiedzi Smogiem Wawelskim. Otóż, niepostrzeżenie zakradł się on jak sprytny lis do wiejskiego obejścia i chce nas, jak te wiejskie kury wymordować, wytruć, zatruć, otruć, a już na pewno wywołać astmę, biegunkę z równoległymi zaparciami nieusuwalnymi Xenną, nawet z makrogolem. U młodszych – odpowiednio – trądzik młodzieńczy.

Publisia przyklejona do przekazu WSI24 z wypiekami na twarzy co i raz zapoznaje się z aktualnymi poziomami i prognozami, a także jest instruowana jakim służbom należy donieść na sąsiada, którego kundel obsikuje nam systematycznie koła w samochodzie.

Stosowna służba, które swym działaniem, jak każda służba totalitarnego państwa demokratycznego musi potwierdzać celowość swego istnienia, znienacka przyjedzie do Kowalskiego, pobierze mu wymaz z kotła od centralnego, a na odchodne – prócz mandatu i gróźb zsyłki na Sybir – wtykając czujnik wilgotności w drewno opałowe surowo zakaże jego spalania. Ewentualny kominek zostanie oplombowany i będą wyliczone plagi egipskie, które w wypadku rozniecania tam ognia spadną na potencjalnego użyszkodnika.

Nie koniec przekazu, nie koniec! Tresura odruchów stadnych gawiedzi wymaga jeszcze wsparcia dodatkowym obrazem. Kowalski jest straszony obecnie filmikiem, który pokazuje drona latającego koło dymiącego komina.

Z dawnych lat przypomina nam się od razu hasło: Nowoczesność w domu i zagrodzie. W byzmesmanach (doby obecnej) od razu drga żyłka chciwości – ach, załapać się na takie zamówienia. Tak, tak! Oto na naszych oczach, jak na dłoni obserwujemy działanie opresyjnego państwa etatystycznego. Banda urzędniczych nieróbów puchnie, a do tego jest kapitalny efekt uboczny. Gawiedź jest bowiem skutecznie tresowana do samoobsługi donosicielskiej. Trudno o lepiej!

Czy tylko o tych nierobów wyżej zaznaczonych i mikrocybernetykę społeczną idzie? Pewnie, że nie. Jak to w wypadku działań niejasnych i mocno wątpliwych idzie o kasę. Nie mam na myśli kasy urzędasów i byznesmanów (doby obecnej), którzy JUŻ podtuczają się na Smogu Wawelskim. Prawdziwy pieniążek jest do wzięcia gdzie indziej i przez kogoś całkiem innego.

Jest taki kraj, którego gospodarka wręcz dławi się nadprodukcją dóbr technicznych. W tej liczbie kotłów (in. pieców) CO na gaz. Jest to ten kraj, którego wpływ na meRdia sąsiada ma wymiar absolutny. Ten kraj sprowadza do siebie dużo taniego gazu. Niebawem będzie go miał jeszcze więcej. Kraj ma sąsiada, gdzie szaleje Smog Wawelski. Sąsiad ma kupować: a/ kotły, b/ gaz.

Pytamy wzorem niezapomnianego Kisiela: – Który to kraj w kotły i gaz bogaty, Koteczku?


PROŚBA. Jak ktoś ma pod ręką publikowane m.in. w Necie, jakiś miesiąc temu poważne, naukowe dane o dużym SPADKU zanieczyszczeń powietrza w Polsce począwszy od lat 70.

… usilnie proszę tutaj o podesłanie linka.