Matactwa banksterów w sprawie frankowiczów

Niby to prorodzinny rząd, ale to jest jednak (nie)rząd, który nie potrafi, a raczej NIE CHCE rozwiązać problemu setek tysięcy rodzin tzw. frankowiczów. Nadal, na NICZYM NIEOGRANICZONE RYZYKO wahań kursów walutowych wystawieni są nie tylko ludzie złapani w pułapkę kredytową na ten niespłacalny „produkt” bankowy.

Raty znowu  wzrosły alei  kapitał frankowiczów pozostaly do spłaty wraz z kilukmiesięcznym umocnieniem się franka szwajcarskiego (CHF) (oraz innych walut obcych) w stosunku do słabnącej złotówki. Dziś za CHF trzeba zaplacić już ok. 3,7 zł. Zadlużonych w CHF klientów Deutsche Bank Polska powinno zaniepokoić  odsprzedanie praktycznie całej działalności –  oprócz obsługi korporacji i frankowiczów. Jesli DB Polska pozbędzie się z czasem także klientów korporacyjnych, zostanie jedynie z toksycznymi aktywami frankowymi. Co z nimi zrobi? Może sprzedać windykatorom a następnie zwinąć się z rynku.

Złamane zostały wszystkie przedwyborcze obietnice PiS dla frankowczów . Na czele z publicznym zarzekaniem się prezydenta Andrzeja Dudy, że załatwi tę sprawę ,oddłużając rodziny z nienależnie pobranych przez banki pieniędzy. Łatwo odszukać te obietnice – w internecie nic nie ginie,. Z dużą dozą pewności można twierdzić, że o zwycięstwie Dudy w wyborach w 2015 r. zdecydowały głosy oddane właśnie przez frankowiczów. Naiwnie uwierzyli, że człowiek składający przysięgi z poważną miną i z ręką na sercu przed milionami telewidzów, jest wiarygodny. On twierdził tylko, że niewiele w tej sprawie może zrobić, chociaż w innych – robi baardzo wiele (vide: nieprzejrzyste veta do kluczowych ustaw, przyklepywanie ustaw „siłowych”, czy forsowanie niemądrego referendum konstytucyjnego).

KTOŚ, czy może COŚ mu w tym przeszkadza? 

„Kredyty frankowe były pomysłem na to, jak ściągnąć skórę z Polskich obywateli” – mówił przed wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi sam (nad)prezes Jarosław Kaczyński. Zarówno  Jarosław Kaczyński , jak i Andrzej Duda.  Na różnych przedwyborczych spotkaniach i w mediach politycy PIS bądź wiązani z nimi eksperci obiecywali „odwalutowanie” kredytów po kursie z dnia ich zaciągnięcia. Dziś zapadła całkowita cisza, jakby sprawy nigdy nie było.

Nie dziwi natomiast niechętna frankowiczom postawa bankstera (nie mylić z bankierem, czy bankowcem, który postępuje zgodnie z zasadami dobrych praktyk bankowych i etyki) Morawieckiego-Juniora. Morawiecki, gdy był jeszcze prezesem banku BZ WBK, nie tylko chętnie dawał toksyczne kredyty walutowe , ale dodatkowo „ubrał” w nie zarządzany przez siebie bank po wchłonięciu Kredyt Banku. Nic więc dziwnego, że Junior przechodząc do polityki był i jest przeciwny uczciwemu unormowaniu sprawy frankowiczów,  choćby na wzór krajów, gdzie ten problem dawno rozminowano (np. w Słowenii i na Węgrzech).

Junior w me(r)dialnych wypowiedziach kłamał, że w BZ WBK nie dawał i nie ma takich kredytów. Tymczasem, gdyby optował za uczciwym odwalutowaniem „frankowiczów”, a Duda albo Naczelnik to jakimś cudem wprowadzili, BZ WBK dostałby ostro po finansowych kulasach.

Dodatkowym smaczkiem jest tutaj to, że żona „Mateuszka” (jak go niektórzy w „środowisku” nazywają) także taki kredyt wyrażony w CHF wzięła. Zagadka, w jakim banku? Brawo, tak, tak! W BZ WBK. Na okrągłą dość kwotę ok. 3,6 mln zł, a był to rok 2008. Rodzinka Morawieckich jednak się zabezpieczyła, dzieląc sprytnie swój ogromny majątek. Tak, czy inaczej Juniorowi – premierowi, ani jego żonie z powodu toksycznego kredytu krzywda się stać nie może. O frankowiczowskich działaniach Juniora przypomina obszernie i dość rzetelnie m.in. „Lisweek” w swoim ostatnim wydaniu: -> TUTAJ

„Problematyczna w ostatnim czasie stała się rosnąca liczba informacji o kredytach walutowych, z których część opiera się na faktach, a inne stanowią jedynie źródło spekulacji i jednostkowych opinii, przez co, nierzadko intencjonalnie, wprowadzają wielu klientów sektora finansowego w błąd…”  –  pisze Związek Banków Polskich na swojej stronie internetowej i przytacza własne wyliczenia. Wcześniej rozpropagował je już zresztą umiejętnie pośród lojalnej grupki dziennikarzy – propagandzistów banksterskiej gildii. Z tych wyliczeń oczywiście ma wynikać, że nie ma sprawy. Że wszystko jest okey. (czytaj teraz od mniej więcej połowy strony: -> LINK).

Nieprawdziwe są informacje ZBP, jakoby kredytobiorcy “frankowi” płacili niższe raty niż kredytobiorcy “złotowi” –  dementował Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. *

Nieprawidłowe obliczenia i celowe manipulacje danymi w wykonaniu ZBP mają na celu udowodnić z góry zakładaną przez tę toksyczną organizację lobbingową tezę, że frankowiczom powodziło się i powiedzi o wiele lepiej, niż innym kredytobiorcom. Dodatkowo ma podsycać złe emocje części kredytobiorców złotowych któtych szczuje się systematycznie na uszczęśliwionych peseudowalutowymi kredytami frankowczów. Można mówić wręcz o nieustającej manipulacji w wykonaniu bankowego lobbingu, czyli ZBP, organizacji formalnie mającej status izby samorządowej, a więc nie podlegającej praktycznie żadnemu nadzorowi publicznemu.

Jerzy Nowacki, aktualizacja 26 lipca 2018

*  KNF inaczej niż ZBP wyliczył obciążenia frankowiczów – http://superbiz.se.pl/opinie-biz/ile-banki-zarobily-na-kredytach-walutowych-wedlug-knf-20-mld-zlotych_818857.html

Przeczytaj też o tym:

  1. http://www.odfrankujkredyt.info/?knf-czyli-bajki-dyrektora-banasiaka
  2. https://www.pb.pl/prezes-bz-wbk-o-kredytach-frankowych-733743
  3. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/wicepremier-mateusz-morawiecki-ma-dom-za-franki/v49lvkt
  4. http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-02-28/frankowicze-beda-wzywac-morawieckiego-do-sadow-aby-powtarzal-swoje-slowa-o-kredytach-w-bz-wbk/

*- celowy błąd ortograficzny

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o