Międzynarodówka lichwiarska „zoperuje” nas umiejętnie

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

(Nie)rząd  Morawieckiego-Juniora wrzuca pieniądze w wór bezdenny pod nazwą Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ). Tym razem we współpracy z Bankiem Światowym. Jak wiadomo, szczególnie ta instytucja nie świadczy żadnych usług w charakterze dobrego wujka.   

WPROST (link -> TUTAJ), ale i inne media  przynoszą właśnie niepokojącą wiadomość. Wskazuje ona na to, że (nie)rząd na nowy sposób może zadłużyć (albo wręcz już zadłużył?) polskich obywateli w ramach Strategii (Nie) Odpowiedzialnego Rozwoju. Międzynarodówka lichwiarska, której jedną z macek jest Bank Światowy, porozumiała się bowiem po raz kolejny z nadal niezamożną Polską, a raczej z jej reprezentatnami i jest wysoce prawdopodobne, że zapożyczy nas na jakiś rewelacyjny projekt medyczny, zbawienny ponoć dla 300 tys. pacjentów. Jeśli Polska nie zaciąga w BŚ wielkiego kredytu, to już samo doradztwo ekspertów BŚ kosztuje. I to słono. Jest to w czystej postaci nawiązanie do początku lat 90., gdy to pod czujnym okiem Leszka Balcerowicza („profesora”) kolejne rządy III RP chętnie sięgały po pożyczki i inne formy „wsparcia” BŚ, MFW i podobnych, instytucji międzynarodowych o charekterze lichwiarskim. Te zaś – jak pokazuje historia gospodarcza –  uzależniały całe kraje od swoich form „pomocy”.

Liczba 300 tys. osób skutecznie bije po oczach i ma być paciorkiem dla tubylców, by haczyk public relations został gładziej połknięty. To znaczy, by nikt nie zaczął marudzić, że znowu prapraprawnuki będą spłacać zaciągnięte długi. Może i to one będą musiały płacić, ale teraz już (prawie) każdy w przychodni czy szpitalu zostanie dopieszczony jak u samego Doktora Kildare*. Tak ma  wybrzmieć obietnica.

(Nie)rząd uszczęśliwia prawie pół miliona Polaków i jest okey! Tak przynajmniej wygląda to od strony PR-owskiej. Czy my, jako biorcy szczęścia z NFZ będziemy mieli lepiej? „Myślę, że wątpię” –  to adekwatne określenie przytaczam za legendarnym już publicystą Stefanem Wiecheckim „Wiechem”. Tymczasem, urzędnicy w tzw. resorcie zdrowia żadną miarą nie mają powodów do zwątpień.  Jakiekolwiek  pieniądze wpadną w ich ręce, przeżrą je na bank. Nadto, co zrozumiałe w państwie etatystycznym – przybędzie urzędników i kontrolerów. Ilu? Z pewnością dużo.

Jeśli któregoś dnia np. na warszawskiej Ochocie rozlegnie się wielki huk i zaraz potem okolicę ogarnie straszny smród, będzie to niezawodnie świadczyć o tym, że wrzód pn. Narodowy Fundusz Zdrowia pękł był w szwach. 

O co najmniej dwuznacznej, historycznej roli Banku Światowego i MFW, przeczytać można np. tu:http://gospodarka.dziennik.pl/finanse/artykuly/515373,bank-swiatowy-mfw-pieniadze-finanse-gospodarka-instytucja.html

Jan Nowak

* – Nowak należy do tych, którzy (mgliście) pamiętają serial szpitalny jeszcze z lat 60. pod nazwą Doktor Kildare z Ryśkiem Chamberlain’em w roli głównej. To, że było to dawno – pośrednio widać na stareńkiej okładce jakiegoś amerykańskiego periodyku. Dlaczego dawno? No, teraz przy fotoszopowaniu okładkowego zdjęcia, zeza rozbieżnego by migiem skorygowano.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o