PPK – parapodatek dobrowolny, inaczej – obowiązkowy

Miłościwie nam panujący (nie)rząd chce Polakom zrobić – jak zwykle – dobrze i „propolsko”. Zarówno pracobiorcy, jak i właściciele firm na przyszłych emeryturach mają nie przymierać z głodu.

Nowatorski, chciałoby się powiedzieć innowacyjny projekt nazywa się Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK). Dorzucając „wdowi” grosz z budżetu – co roku 240 zł do oszczędności na starość, czyli 20 zł miesięcznie – dobroczyńcy nie chcą nas bynajmniej zmuszać, ale tylko zachęcać do dodatkowego oszczędzania. Skoro jeszcze wolno być nieufnym – weźmy to pod lupę.

Nasza teza: – chcą nas do tego zdecydowanie skłonić, powiedzmy sobie szczerze – zmusić. Zmusić do wrzucania nowych pieniędzy do ZUSS, którego dziury nie da się już wypełnić pieniądzem nijak, bo każdy „wrzut” przelatuje na przestrzał ziemskiego globu, ulatując nie wiadomo dokąd. Ale to już inna historia, dlaczego tak jest.

Wsparcia, czyli wyższego finansowania PPK, ze strony budżetu Rzeczpospolitej Nierządnej, nie można oczekiwać także w przyszłości. Kulą u nogi jest nadal wysoki deficyt budżetowy oraz deficyt finansów publicznych. I to pomimo pewnych, ale nie o znaczeniu decydującym, dodatkowych zasileń budżetu z podatku VAT. Ten „ogromny” sukces przypisuje się osobistej zasłudze Delfina (in. Juniora) Mateusza Morawickiego. Nawiasem mechanizm lepszej ściągalności oparty został w dużym stopniu na kreatywnym działaniu urzędów skarbowych. Odczuło to już niestety na swojej skórze wielu przedsiębiorców, szczególnie tych średnich i mniejszych.

Wszystkie nowe programy rządowe w dużej mierze oparte na operacjonalizacji przygotowanej przez (nie)rząd, mitomańskiej „Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” (która zauroczyła bez reszty niekumatego ekonomicznie Jarosława Kaczyńskiego?). Pochłoną one łącznie ponad 50 mld zł, z naszych wpłat, z naszej krwawicy podatkowej.

Wpływy z podatków w 2017 r. wyniosły ok. 6 mld zł. Sam Morawiecki raczył już prognostycznie podsumować ten rok tak: „Deficyt budżetowy wyniesie około trzydziestu paru miliardów złotych, a deficyt całego sektora finansów publicznych będzie oscylował wokół 50 mld zł; dochody z VAT w tym roku będą większe o 25 mld złotych”. Nie(rząd) zakłada, że deficyt finansów nie powinien przekraczać w kolejnych latach 3 proc. PKB rocznie, a dług będzie na poziomie niższym niż 60 proc. PKB, bo inaczej UE by nas za d..e chwyciła. Skądinąd w ogóle zakładanie istnienia deficytu długu jest pokręconym ekonomicznie myśleniem, ale to tak tylko na marginesie wzmiankujemy.

Nic więc dziwnego. że Pracownicze Plany Kapitałowe (zwane w skrócie PPK) to niezbędny pomysł na ukryte podniesienie ukrytego „podatku”. Do PPK zostaną zapisani wszyscy pracujący Polacy w wieku od 19 do 55 lat. 11 mln osób, w tym 9 mln pracujących w sektorze prywatnym, 2 mln w sektorze publicznym. Groteskowe jest przedstawienie tego programu jako dobrowolnego dla pracowników. Faktycznie nie jest on dobrowolny, bo nie ma wiele wspólnego z wolnością wyboru. W chytry, znany z innych branż i sektorów marketingowy sposób, wmontowano weń mechanizm „obowiązkowości”. Jeśli więc ktoś nie będzie chciał się dać „wkręcić” w PPK, to już na starcie musi dopilnować złożenia odpowiednich dokumentów w miejscu zatrudnienia. Musi – co ważniejsze nawet –  powtarzać to działanie co dwa lata. Jeśli przegapi lub zlekceważy właściwą datę, automatycznie pozostanie zapisany (czytaj: pozostanie w dalszym ciągu wkręcony do PPK). Pracodawcy będą musieli na dodatek znaleźć pracownikom wybrany fundusz prowadzący PPK, czyli firmę (zapewne zagraniczną), która zajmie się zarządzaniem pieniędzmi i podpisywać z nią umowy w imieniu chętnych i/lub wkręconych pracowników. W tym momencie od pensji pracownika będzie potrącane co najmniej 2 proc. z pensji brutto, ale pobierane już od pensji netto. Natomiast właściciel firmy ma zaś dołożyć do tego 1,5 proc., tym razem liczone od pensji brutto. Mistrzostwo świata, prawda?!

Co się stanie z tak wyciśniętymi z nas wszystkich pieniędzmi za lat 10 czy więcej? Bóg raczy wiedzieć. Zaufaliśmy rządowi PO w kwestii trwałości filaru kapitałowego PTE/OFE, a były minister (nie)rządu PO, Jan Vincent Rostowski, obrabował nas z pieniędzy dwa razy, demontując tym samym praktycznie cały system OFE. Czy zaufamy teraz Delfinowi (Juniorowi)? Wszak – jak powszechnie winno być wiadome – byłemu doradcy Donalda Tuska?

Jerzy Nowacki

Bardziej szczegółowo o planowanych zmianach tu: https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/pracownicze-plany-kapitalowe-w-praktyce,200,0,2398664.html

Tu zaś można przeczytać o zaawansowaniu prac legislacyjnych nad projektem PPK: https://bip.kprm.gov.pl/kpr/form/r19972221002,Projekt-ustawy-o-pracowniczych-planach-kapitalowych.html

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o