Agentura „ekologiczna”


Przypominamy. Już po wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości uznającym, że Polska złamała unijne prawo dotyczące jakości powietrza, Mateusz „Junior” Morawiecki pospiesznie zapowiedział uruchomienie programu STOP SMOG. Pieniądze dostał Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), kontrolowany wprost przez spółkę „Srebrna”, a ściślej wieloletniego jej prezesa, związanego z PiS i Jarosławem Kaczyńskim. 

Jak już dobrze wiemy, Mateusz Morawiecki jest mistrzem obietnic, zapowiedzi i świetlanych wizji. Realizacja w skali kraju programu „STOP SMOG” kosztowałaby w ciągu 10 lat ok. 50 mld zł. Tak to ocenił sam Piotr Woźny, doradca  premiera ds. wdrożenia programu „Czyste powietrze”, prawdopodobnie strzelając tym samym swemu zwierzchnikowi w kolano (w międzyczasie został członkiem zarządu NFOŚiGW). Bo tych pieniędzy nie ma. I nie będzie.

Tym bardziej, w czasach, gdy premier był jeszcze wicepremierem, a mógł już bardzo wiele, ciesząc się ogromnym kredytem zaufania samego Naczelnika, to choć nie był bezpośrednim zwierzchnikiem prezesa NFOŚiGW Kazimierza Kujdy (był nim minister środowiska Jan Szyszko), musiał wiedzieć, co się dzieje w NFOŚiGW i dokąd transferowane są pieniądze. W pierwszej połowie 2016 r. NFOŚiGW, rękami zastępcy prezesa zarządu Jacka Spyrki podpisał ugodę z Fundacją Lux Veritatis Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka na przekazanie mu w ramach ugody 26 mln zł na geotermię toruńską. Fakt to jest już dość znany. Nieznane są jednak kulisy tej pierwszej z serii dotacji dla Torunia, chociaż i do nich będzie można dotrzeć, jeśli zaistnieje taka potrzeba.

W służb objęciach

Istnieją uzasadnione przesłanki by twierdzić, iż ówczesny zastępca prezesa NFOŚGW Jacek Spyrka… był (jest nadal?) funkcjonariuszem Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW). Na wcześniejszym etapie swojej kariery miał pracować w WSW i WSI. WSW to była ta formacja w PRL, przez którą to sędzia Józef Iwulski postrzegany jest jako najgorsze zło, bo zataił tę informację o sobie. Nadto, to ta sama służba, z którą współpracę miał podjąć niegdyś lider, dziś bohater, niemal ikona prawej strony sceny politycznej „Solidarności Walczącej”, Kornel Morawiecki. Tak twierdzi z przekonaniem Andrzej Czyżewski, b. prokurator PeReLowski, obecnie przebywający na obczyźnie i ma na to podobno dowody w postaci dokumentów wyciągnięte z archiwum Instytutu Gaucka w Berlinie.

Oczywiście były zastępca prezesa NFOŚiGW Spyrka Jacek nie chwali się swoją przynależnością do służb z okresu PRL. Zapytany, nawet przez sąd, z pewnością zaprzeczy. Znamiennym jest jednak, że po odwołaniu go z zarządu Funduszu 1/2 roku przebywał na zwolnieniach psychiatrycznych, jednocześnie nie mając problemu z pobieraniem prezesowskiej pensji w swojej ostatniej pracy. Przy przekazywaniu 13 zwolnień psychiatrycznych, w zgodzie z przepisami, ma takie prawo. Ale czy SKW w tym samym czasie też płaciło mu wynagrodzenie? W zarządzie NFOŚiGW na tym szczeblu zarabia się ok. 24 tys. plus dodatki. Takich przywilejów nie mają „zwykli” prezesi.

Kasa, Misiu, kasa!

Podatnicy płacili zapewne podwójnie za chorego psychicznie funkcjonariusza-prezesa. Czy osoba chora psychicznie może być w ogóle oficerem SKW i na dodatek wiceprezesem NFOŚiGW, nadzorując przy tym spółki ważne z punktu widzenia rozwoju kraju i ekologii, w których NFOSiGW ma udziały. Takie jak np. Bank Ochrony Środowiska? Kto na to pozwolił?  Co najmniej dziwne, jeśli nie kompromitujące. Albo „Nowogrodzka” nie sprawdziła tych okoliczności, albo tak po prostu mogło być. Nie sposób też liczyć na to, by Fundacja Lux Veritatis nagłośniła sprawę kwoty 26 mln zł za geotermię przydzielonej przez byłego funkcjonariusza WSI pracującego na etacie w NFOŚiGW i na dodatek pobierającego zasiłek psychiatryczny w maksymalnej wysokości. Jak by nie było, służby dzięki tak poprowadzonej działalności mogły wypracować haki i na Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka.

Agent 007 działa

W sprawie funkcjonariusza Spyrki z wielu stron dochodzą różne informacje. Może on być nawet rosyjskim szpiegiem, a naszym służbom tylko wydaje się, że go przewerbowały? Dochodzą też informacje jakoby był szkolony do kobiet, czyli był tzw. czerwoną jaskółką*. Radzieckie, siermiężne metody mogą być z powodzeniem stosowane i dziś. Spyrka, udając dżentelmena i eksperta, dużo nagrywał i to każdego. Bez względu na poglądy i formację polityczną nagrywał delikwentki (delikwentów). Podobno miał do tego słabość. Ot, takie spaczenie zawodowe? A może się do czegoś przyda?

Co ciekawe, możemy go odnaleźć także w otoczeniu… byłego ministra MON, Antoniego Macierewicza. Był też aktywny w Instytucie Lecha Kaczyńskiego, co wynika nie tylko z jego CV. Na zdjęciach widać go też przy ówczesnym wicepremierze Morawieckim. Ale także z okrzykniętym, jako tzw. nielegał przez historyka, prof. Sławomira Cenckiewicza, Ireneuszem Jabłońskim, byłym wiceprezydentem Łodzi.

Czerwone jaskółki”

Pamiętamy agenta Tomka szpanującego gołą klatą nad walizką pieniędzy? To też było w czasach gdy rządził PiS. Albo niedawno sprawę „Joanny”, która na polecenie służb mogła uwieść posła Piętę, chociaż temu zdecydowanie zaprzecza. Jak zatem jest z rzekomym agentem Jackiem? Skoro jest wciąż w służbach, musiał zgromadzić dużo materiału operacyjnego na ludzi z każdej opcji politycznej. I jak taka sytuacja się ma do szumnych zapowiedzi Dobrej Zmiany? Bez wątpienia na polityków Dobrej Zmiany – zarówno na panów jak i panie – są zebrane materiały operacyjne. Ofiary chodzą wtedy jak pajacyki na sznurkach, bojąc się ujawnienia intymnych szczegółów ze swojego życia lub innych wrażliwych informacji. Czy jednak wszyscy będą milczeć?

Gdzie LOT, gdzie PESA?

Trudno jest znaleźć cokolwiek na temat Spyrki w internecie. Jak na managera z międzynarodowym dorobkiem, na jakiego się kreował, to bardzo dziwne, wręcz nietypowe. Widzimy, że przez moment przy zastępcy prezesa NFOŚiGW, Jacku Spyrce, w Instytucie Lecha Kaczyńskiego, pojawia się też była pełnomocnik i przewodnicząca związku pilotów w LOT. Czyżby agent Jacek miał za zadanie od Dobrej Zmiany zneutralizować działalność byłego pełnomocnika związku pilotów w LOT? Przy tym związek ten i związek stewardess, reprezentowany przez Elwirę Niemiec, promowały idee prywatyzacji pracowniczej LOT – chodziło im o to, by pracownicy mieliby prawo pierwokupu spółki, gdyby miała upaść. A zatem zapobiegły przejęciu LOT przez obcy podmiot. Podobnie zrobiono w PESA i firma przetrwała. To nie mogło się w tym momencie dziejowym służbom podobać. Ale o sprawie cisza.

… ach, przy okazji i Amber Gold

Udało nam się za to dotrzeć do prawniczki, Joanny Modzelewskiej, byłej przewodniczącej i pełnomocnika związku pilotów w LOT (czytaj także -> TUTAJ). Zapytaliśmy ją o tę sprawę. Mówiła niechętnie. Udało nam się jednak dowiedzieć, że osoby z otoczenia SKW i byłego ministra obrony rozpowiadają o niej plotki, chcąc ją skompromitować. Sama z przekonaniem twierdzi, że padła ofiarą specjalnie jej przydzielonego funkcjonariusza SKW (co jak twierdzi, potwierdziło jej MSWiA), który publicznie okazując jej swoje zainteresowanie, wchodząc w osobistą relację, a nawet obiecując małżeństwo, wykonywał tylko zadania operacyjne. Założył jej tzw. teczkę. Podjęto przy tym próbę „umoczenia” jej w wątku lotniczym w sprawie Amber Gold – na podstawie fałszywych oskarżeń, z których została szybko oczyszczona. Agent natomiast za niszczenie jej życia nie poniósł najmniejszych konsekwencji. Mało tego. Modzelewska otrzymuje „mocne sugestie”, by nie interesować się przeszłością i tymi wątkami, inaczej będzie kompromitowana i ośmieszana, a może i coś więcej jej się przytrafić. Nawet z sugestią, żeby uważała na drogach, bo może jej się coś przytrafić i będzie za późno. Przecież weszła w związek z mężczyzną, który nie miał jeszcze dokończonego rozwodu. Ale to już była w zasadzie formalność – jak przekonywał sam J. Spyrka pokazując się z nią na wielu oficjalnych okazjach, w tym kościelnych. Jednocześnie poszły anonimy do jej najbliższego otoczenia. Pytanie do czego jeszcze posuną się służby w zacieraniu śladów po nieudanej akcji pierwszego podejścia do prywatyzacji LOT za rządów PIS? A tak szczekali na PO!

Jest i nasz Antoni

Agent Spyrka chętnie też chodził na komisje smoleńskie organizowane przez Antoniego Macierewicza. Podobno nawet aktywnie pomagał Macierewiczowi. Przy założeniu, że podobno jest chory psychicznie, jak to możliwe, że dopuszczono go do prac sejmowej Komisji ds. Smoleńska? Nawet w charakterze nieformalnego konsultanta? Po odwołaniu go z zarządu NFOSiGW przez Kazimierz Kujdę, Spyrka zapadał się jakby pod ziemię. Nie ma więc kogo zapytać, jakie jest jego postrzeganie tej afery.

Co dalej z NFOŚiGW?

Rozdanie polityczne się zmieniło dość zasadniczo, gdy w listopadzie 2017 r, Morawicki Junior został już namaszczony na premiera. Ale NFOŚiGW nadal działa, jak działał. Na co wydaje dziś ogromne pieniądze, które ma do dyspozycji; jego roczne obroty sięgają ok. 4 mld złotych? (z naszych podatków!) Czy nadal w środku, lub jego otoczeniu mogą działać „przysposobieni” agenci dawnych służb? Niewątpliwie Fundusz nie wspiera bezpośrednio likwidacji tak zwanej niskiej emisji, która jest podstawowym źródłem smogu w Polsce za sprawą korzystania z przestarzałych pieców grzewczych i kominków.

NFOŚiGW, i owszem, popiera termomodernizację. Ale pieniądze idą głównie na budynki użyteczności publicznej, spółdzielnie i wspólnoty, a nie na wsparcie indywidualnych konsumentów energii. Nie został dotąd dopracowany ogólnopolski program dotacji dla ludzi, którzy chcieliby wymienić piec i bardziej ekologicznie ocieplić dom. Z 500 mln zł na termomodernizację Fundusz wydał na razie tylko 5 mln zł. Dziwnym jest też fakt, że udziałowcem nowopowstałej spółki „Domy drewniane” nie zostało w naturalny sposób przedsiębiorstwo Lasy Państwowe (LP). Obie instytucje mają udziały w Banku Ochrony Środowiska, który będzie być może wspierać budowę drewnianych domków w ramach programu Mieszkanie + . Program ten – jak wskazują eksperci – nie ma racjonalnych podstaw. Nie tylko dlatego, że LP nie udostepnią swoich gruntów pod budowy tych domków, ale nie ma absolutnie żadnych przepisow prawnych normujących tego rodzaju budownictwo w Polsce.

Walka buldogów pod dywanem

Jak pokazuje powyższa historia, Fundusz, pomimo, iż dysponuje ogromnymi sumami, rozbudowaną infrastrukturą oraz znaczącym zapleczem ludzkim i powinien przeć do przodu, dźwiga niejasne sprawy na swoich barkach. Mogą one stanowić dodatkową barierę w efektywnym rozwijaniu podstawowej działalności, do której wszak został powołany. Tym bardziej, że w NFOŚiGW i skupionych wokół niego podmiotach można zidentyfikować co najmniej dwie zwalczające się frakcje – „rydzykową” i „morawiecką”, czyli związaną z ośrodkiem toruńskim władzy oraz z sukcesywnie zwiększającym wpływy usraelskim, reprezentowanym przez mdłego i niewiele potrafiącego samodzielnie dokonać „premiera”.

Jerzy Nowacki, 25.10. 2018

* – Czerwona jaskółka – określenie agentki (bądź agenta) tajnych służb zdobywającego pełnię zaufania swojej ofiary, by próbować pozyskać od niej ważne informacje, czasem tajemnice państwowe.

** – Przywołany artykuł pod linkiem: -> TUTAJ

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o