Dupek w rurkach? Nie, dziękuję!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Od czasu do czasu, w meRdiach środkowej części rynsztoka (in. liberalnych) pojawiają się uczone analizy pismaków z troską się pochylających…

Pismaki co i raz – głównie z racji konkretu o nazwie wierszówka – pochylają się nad zjawiskiem pn. nowoczesny mężczyzna. Kryzys męskości, zniewieścienie, te sprawy. Nikogo nie potrzeba przekonywać, że jest coś na rzeczy. I to nawet bardzo na rzeczy.

Pismactwo wsparte strzelistymi analizami filozofów, antropologów, hydraulików, paranoików, onanistów i smakoszy Wielkiej Rafy Koralowej pisuje o dzisiejszych niedojdach sążniste elaboraty. Wypracowania ociekające treścią, mądrością i konkretem, jak – nie przymierzając – wizje naszego nieoceniony Morawieckiego-Juniora o rychłej potędze przemysłu samochodów elektrycznych w Polin.

Oto „na dniach” pojawiło się wypracowanko w Le Figaro (link -> TUTAJ, dostęp 1 lipca 2018).

Żeby przeczytać całość „analizy” (dostępne bezpłatnie jest tylko 15%), należałoby coś Francuzom zapłacić. Niedoczekanie! NIEDOCZEKANIE!

Nie zamierzam płacić za marksistowskie, no, może neomarskistowskie bleblania postępaków z czołowych uniwersytetów. Bleblania opcjonalnie okraszone wytryskami feminazizmu i dżenderyzmu. Wszak brak politpoprawnego nawiązania do tej ideologii, w skrajnym wypadku, może grozić pismakowi ostracyzmem środowiska ludzi robiących w „firmie kłamstwa, żelaza i papieru*”.

Jak dla mnie zdecydowanie najsensowniejszą i w pełni trafną analizą jest wypowiedź x. Grzegorza Śniadocha dotyczące przedmiotowej sprawy, któreajest dostępna na YT. Link -> TUTAJ.

No i okazuje się, że ta rzecz cała z tymi biednymi facetami jest prosta jak przysłowiowa budowa cepa**.

Wynika z tego jeszcze niespodziewany wniosek. Kiedyś, w wypadku niezrozumienia jakiegoś zjawiska do wieśniaczej głowy można było trafić takim prostym narzędziem. Teraz mierzwa musi mieć serwowaną papkę meRdialną wymemłaną każdorazowo przez dwa tuziny utytułowanych głów z katedr specjalizujących się – jak mawia klasyk – w gotowaniu na gazie.

No to progres jednak jest! Kiedyś żniwiarze po dożynkach pakowali tobołki i w poniewierce szli dalej szukać pracy***. Podczas gdy teraz w branży odmóżdżania mikrocefali, pracującej w systemie ciągłym, roboty dla fachmanów już nigdy nie zabraknie.

Elwira Szycmann, 1 lipca 2018

* – za Konstantym Ildefonsem Gałczyńskim

** – foto za WikiPedią

*** – w dawnych czasach nie istniało pojęcie bezrobocia; to tak na marginesie

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o